Francja Post gościnny 2020

Jeden dzień w Lyonie/ Francja

Na jeden dzień w Lyonie zagościmy u Agnieszki, która pokaże nam to piękne miasto w ramach kolejnego wpisu gościnnego na blogu.

Pozwólcie, że na jeden dzień zabiorę Was do Lyonu. Na cale szczęście Viola zaproponowała formułę „jeden dzień w Lyonie”, inne moje koleżanki z Lyonu mogą śmiało zabrać Was w inne miejsca niż te, które przedstawię.
Lyon jest miastem wielowarstwowym i można o nim i jego dzielnicach opowiadać godzinami. Proponuję Wam dziś wizytę taką, jaką sama chciałabym przeżyć, gdybym go jeszcze nie znała, gdybym przyjechała tu na chwile, lub gdybym dopiero co zaczęła jego odkrywanie.

GDZIE TEN LYON?

Ale najpierw – gdzie ten Lyon jest (pytali mnie często koledzy z pracy, dla których Francja kojarzy się z Paryżem i Tuluzą). Bez zaglądania do mapy: Lyon na zachód od szwajcarskiej Genewy, na południe od Dijon, na północ od Avignon i na wschód od czarnej dziury (przepraszam Clermont-Ferrand) za która ostatecznie znów wyłoni się Bordeaux.

Lyon leży dokładnie przy zbiegu dwóch rzek (po francusku : Confluence): Rodanu, to ta rzeka o pięknych, zielono-seledynowych wodach, wypływających gdzieś ze szwajcarskiego Masywu Saint-Gothard i Saony (podobno jej nazwa również wywodzi się od celtyckiego plemienia Sekwanów, nie mylcie jednak tej rzeki z paryską Sekwaną). Bardzo łatwo je odróżnić, wystarczy pamiętać o wapiennym dnie Rodanu, stąd ten kolor oraz o tych wszystkich polach i pastwiskach, przez które Saona biegnie.

Pont Alphonse Juin

Przy okazji znosi ze sobą muł i połowę tablicy Mendelejewa (z antybiotyków dla bydła hodowlanego oraz nawozów sztucznych pól uprawnych). Żeby nie było – Rhone na całym swoim biegu ochładza w sumie pięć elektrowni nuklearnych – przed Lyonem zaledwie dwie, ech… No ale spotykają się te dwie rzeki właśnie w Lyonie, i tu u ich zbiegu (Confluence) powstało jedno z najciekawszych dla mnie muzeum we Francji (Musée de Confluence, ale o tym później).

View this post on Instagram

#lyon #museedeconfluence #architecturephotography

A post shared by Oliver Krautscheid (@oliver_krautscheid) on

JAK ZDEFINIOWAĆ LYON?

Lyon jest od 2015 roku Metropolią, oczywiście dla turysty nie ma to większego znaczenia, ale warto pamiętać, że na przykład nie wszystkie okoliczne miejscowości przylegające do Lyonu, należą do Metropolii a co za tym się kryje – nie wszystkie są połączone siecią komunikacji miejskiej TCL.

Nocne życie miasta.

PS. Bilet można kupic już w środku autobusu, wysyłając SMS o treści bus.

Lyon. Zastanawiam się, jak je nazwać, zdefiniować. Może po prostu sloganem Only Lyon ? Lubisz dobrą kuchnie?

Lyon jest stolicą francuskiej gastronomii (oprócz dużej ilości restauracji tzw gastronomicznych i prowadzonych często przez szefów-gwiazdorów, gdzie kolacja dla dwojga zaczyna się od 150 euro, znajdziesz bardzo dużo brasseries, restauracji oferujących dania kuchni francuskiej lub z całego świata. Na miejscu znajdziesz również tak zwane lokalne bouchons de Lyon. Do bouchon z Wami nie pójdę, bo to restauracje dla osób kochających mięso i podroby mięsne, ale spoko, możemy spotkać się przed lub po w jednym z licznych „bar à vin”, lub pubów.

Yogurt Factory, Rue Victor Hugo

Ważne: jeśli zależy Ci na tym, by iść do konkretnej restauracji, warto zarezerwować wcześniej stolik. Część restauracji jest czynna tylko w południe, miedzy 11.30 a 14.00 , część tylko wieczorami 19-23.00.

Może się zdarzyć,że o 13.30 już nikt od Was zamówienia nie przyjmie. Restauracje, które pracują w weekendy, jest zamknięta w poniedziałki i wtorki… Tylko restauracje sieciowe są otwarte cały czas (namawiam Was do podjęcia ryzyka i wypróbowania lokalnej restauracji).

Lyon jest miastem pierwszego filmu. Tutaj Bracia Lumieres nakręcili pierwszy wyreżyserowany film – nagrali robotników wychodzących z fabryki (produkowali wówczas preparaty i odczynniki chemiczne do wywoływania zdjęć, płyty fotograficzne i inne akcesoria fotograficzne a z czasem filmowe).

JAK TRAFIĆ DO LYONU I GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ ?

Od strony praktycznej : Jak przyjechać ?

Ludzie znają Lyon głównie jako miasto na trasie przelotowej z Północy nad Morze Śródziemne, wspominają Lyon jako zakorkowane i brudne. I to w pewnym stopniu jest prawda. Poza tym ceny parkingów w Lyonie, w ogóle brak miejsc parkingowych na ulicach powodują, że coraz więcej turystów przyjeżdża do Lyonu pociągiem, autobusem, czy samolotem. Samochód – odradzam, no chyba, że ogarniesz miejsca parkingowe

Pociąg : największą stacja kolejowa, na która przyjeżdża większość turystów to Part Dieu. Mamy jeszcze Perrache, który to dworzec jest również dworcem autobusów dalekobieżnych. W Lyonie funkcjonuje dość sprawnie system Airbnb i taka formę noclegu Wam polecam. Hotele mają w większości bardzo przyzwoity poziom, ale są powiedzmy umiarkowanie drogie, szczególnie podczas wspomnianych wyżej imprez. Jeżeli chodzi o lokalizacje mieszkań Airbnb : odradzam Wam ścisłe „centrum” Chodzi o centrum z znaczeniu turystycznym. Odradzam te najbardziej turystyczne miejsca, gdzie jest dużo restauracji – hałas może przeszkodzić Wam w wypoczynku. A poza tym, Lyon nie jest rozległym miastem, jeśli dobrze się rozejrzysz, możesz być w centrum wydarzeń w ciągu 20 minutowego spaceru.

Lotnisko Lyon-Saint Exupéry

JAK SPĘDZIĆ DZIEŃ W LYONIE?

No dobrze. Przyjechałaś, rozpakowałaś plecak lub walizkę i chcesz zobaczyć miasto.

Oto mój program :

Śniadanie : zjedz jak lokalsi. Tu mam ochote się zaśmiać, bo to byłoby dla Was bardzo szokujące (czy pamiętacie scenę z filmu Polańskiego, „Gorzkie Gody”? )

Kiedy oglądałam ten film byłam zszokowana, że Francuzi niby jedzą śniadanie bez talerzyka, maczają słodkie bułki w kawie i brudzą przy tym niemiłosiernie. Dziś najczęściej jadam tak, jak mój mąż i moja francuska rodzina: czyli faktycznie (nawet u Teściów) jemy bez talerzyków, po prostu po śniadaniu się wszystko sprząta. Na śniadanie polecam dobre croissanty, dobrą kawę, sok pomarańczowy – czyli klasyczny zestaw, który spotkacie w co drugiej kawiarni, brasserie, czy boulangerie (piekarni) otwartej rano, obok Waszego miejsca noclegowego. Zaufaj intuicji.
Możesz też wziąć na wynos i usiąść na pięknie urządzonych brzegach (berges) Rodanu lub Saony, pod warunkiem, że nie będzie to zbyt wcześnie rano i nie po dużej imprezie, bo może być jeszcze nieposprzątane.

View this post on Instagram

#lyon #rhone #bergesdurhone

A post shared by Emmanuelle Havrenne (@emmanuhav) on

Tu się znów wtrącę. Lyon może być miastem czystym, ale może być i brudnym. To w Lyonie (ściślej mówiąc w Villeurbanne) w 1995 roku przed żydowską szkołą wybuchł samochód-bomba, powodując śmierć ośmiorga ludzi (dzieci i rodziców) oraz raniąc 200 osób. To od tego czasu mamy przed lyońskimi szkołami bezwzględny zakaz parkowania (rodzice dziś trochę o tym zapominają, i parkują samochody na chwile, na migających światłach ostrzegawczych, ale faktycznie – nikt się nie parkuje). No i od tego czasu (podobno) poznikały w mieście w większości śmietniki uliczne. Były zamieniane przez obręcze, na których zawieszone są worki, od kilku lat znów widzi się szare kosze na śmieci. Prawda, to jest niewystarczająca ilość, aby pochłonęła śmieci produkowane przez wciąż nienauczone „less waste” grupy lokalów i turystów. Prosta sprawa: produkujesz śmieci ? Zabierz je ze sobą : włóż sobie do torebki, zabierz do plecaka – nie dokładaj swojego kamyka do tego pomnika śmieci, które zastaniesz po sobotniej nocy niedzielnym rankiem nad Rodanem…

Po śniadaniu proponuje pierwszy spacer – właśnie na spalenie kalorii – pieszo na Fourviere. O Fourvier przeczytacie w każdym przewodniku.

Natomiast nie przeczytacie o przepięknym cmentarzu (Cimetière de Loyasse).

No wiec słuchajcie. To nie jest cmentarz starożytny, choć przecież leży w takim historycznym miejscu. Został stworzony dopiero w początkach XIX wieku, i bądźmy szczerzy, był miejscem pochowku ludzi bogatych. Ciała ludzi biednych, których rodzin nie było stać na wykupienie koncesji, były chowane w mogile zbiorowej (o objętości, excuse my French, czterech tysięcy ciał). No ale – jak te ciała nieboszczyków wnoszono na te (jak się przekonacie) całkiem stroma górkę ? Dzięki wybudowanym niedługo później kolejkom linowym. Pomyślcie o tym, gdy będziecie wjeżdżać na Fourvier funiculaire… Zresztą na cmentarz na Croix rousse też tak transportowano nieboszczyków, tylko że rozebrali kolejkę linową, a w jej miejscu jest teraz ponury tunel (rue Terme) tylko dla samochodów).

Przed sobą widzicie znaczna czesc Lyonu. Jeśli przejdziecie nieco w lewo, to byście zobaczymi wzgórze Swietego Sebastiana, którego to nikt Croix Rousse tak już nie nazywa (ale prawdopodobnie przysłonią wam je drzewa). Jak już napodziwiacie się widokami spod Fourviere, i zwiedzaniem cmentarza, to warto w drodze powrotnej zahaczyć o muzeum gallo-rzymskie.

Jeśli nie chcecie zwiedzać muzeum (jest powiedzmy zakopane w ziemi) idźcie przynajmniej do ogrodów. Tam poza sezonem festiwalowym, można stanąć na środku Teatru i wypróbować akustykę. Jest rewelacyjna.

Tutaj poza sezonem festiwalowym, można stanąć na środku teatralnej sceny i wypróbować akustykę, jest rewelacyjna.

Wracajac warto zjeść obiad w jednej z restauracji na Starym (starym Startym) mieście (Vieux-Lyon, Lyonie 5).

Tu zdjecie naszej klubowej koleżanki, Patrycji:

Osobiście mogę „polecić” Les Adrets bo kiedyś byłam i tam jadłam, choć dzisiaj nie wiem, czy bym się skusiła na restauracje w tej (turystycznej) dzielnicy… Choć, jak sugerowałam wyżej – jeśli chodzi wam o doświadczenie kulinarne, to dobrze jest wybrać zawczasu, kuchnie i budżet i dzielnice i tam punktualnie się pojawić.

A jeśli nie zależy Wam na czymś szczególnym, możecie śmiało iść do jednej z licznych i relatywnie niezbyt drogich restauracji „turystycznych” w tej dzielnicy – jest ich naprawdę dużo.

Zjadłam, wypilam kawe ? To proponuję dalszy spacer – teraz przejdziemy przez Saone i wejdziemy na Presquille (to ta dzielnica miedzy dwiema rzekami, prawie wyspa). Proponuje przejść od razu na południe, w kierunku Confluence i Muzeum. Oto dzielnica bardzo katolicka, pełna specyficznych butikow (dla fanów świeczek wiadomość, tutaj można kupić produkty Santa Maria Novella ). Tutaj znajdziecie muzeum tkanin (maleńkie i arcyciekawe). Trzeba przejść przez Perache i wyobrazić sobie, że całkiem do niedawna bylo tu czynne więzienie. Proponuję na Perrache skręcić w prawo, nad Saone, i przejść się brzegiem rzeki jak najdalej się do Cukrowni , warto zajrzeć przy okazji ciekawego eventu.

Kiedy będziesz spacerować po tej dzielnicy wyobraź sobie, że przed 15 laty była to dzielnica prostytutek w białych vanach, więźniów, tanich hoteli, gdzie nikt przy zdrowych zmysłach nie zaglądałyby po zmroku. A teraz jest zupełnie, zupełnie inaczej…

Tutaj trzeba odbić, przejść bezpiecznie przez tory kolejowe (trzeba się trochę wrócić…) i pójść na południe, w strone Confluence.

Muzeum jest brzydkie, jak noc listopadowa. Ale ma bardzo ciekawe wystawy. Jedna ze stałych ekspozycji opowiada historię ewolucji (i to moja ukochana wystawa, która znam na pamięć). Druga opowiada o śmierci. Wystawy czasowe się zmieniają, wiec warto spojrzeć na program. (ja polecam wszystkim to muzeum, w najgorszym wypadku zrobicie sobie ladne zdjęcia i powiecie, co ta Agnieszka tu pisała).
W najlepszym przypadku, będą musieli Was z muzeum wyprosić (jak to się nam przytrafilo kiedyś z Benkiem – przepadliśmy na 3 godziny, biegun nas pochłonął).

Futurystyczne wnętrze muzeum.

No ale gdybyście wychodząc w Vieux Lyon chcieli skręcić w lewo, to możecie iść na północ. Przez ulice handlowe, pełne eleganckich sklepów, aż dojdziecie do Opery (można tam napić się wina na górnym tarasie ) i do merostwa. Dalej można kierować się pod górkę (tak, świetego Sebastiana) zwaną Croix Rousse.

Croix Rousse to opowieść na inny dzień. Zostawię Wam tylko adres, gdzie można dobrze zjeść w południe.

Wieczorkiem wracamy w kierunku domu, aby odsapnąć, przebrać się i wyjść znowu na kolacje bo jak wiecie, Francuzi uwielbiają jeść i kolacja to prawdziwe wyjście, które trwa ze dwie godziny, a jak się jest w Rzymie, to się robi jak Rzymianie.


NIE PRZEGAP – W RAMACH II EDYCJI WPISÓW GOŚCINNYCH UKAZAŁY SIĘ DOTYCHCZAS:


Tutaj moja krótka selekcja restauracji na wieczór :

Restauracja wegetariańska Les Mauvaises Herbes, Pizzeria Italia e Sapore, Restauracja Les Paothicaires

Po kolacji można śmiało iść do baru na barkę (la Pasagere), można też pójść potańczyć (nie pytajcie mnie gdzie, bo mogę Was wysłać w dziwne miejsca). Można wyjść do pubu posłuchać muzyki na żywo.
Można też zwyczajnie powłóczyć się po mieście (i wdrapać się na Croix Rousse).

I tak może się zakończyć Wasz jeden dzień w Lyonie.


PRZYDATNE LINKI I ADRESY

MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE

  • Agnieszka wraz z mężem Benoit posiada Apartament do wynajęcia na Airbnb, jeśli jesteście zainteresowani zobaczeniem Lyonu na żywo koniecznie zajrzyjcie tutaj, świetny przewodnik murowany.
  • O pięknych grafikach, kalendarzu księżycowym dowiecie się z kolejnego projektu w jaki zaangażowana jest autorka tekstu – Ag&Ag Verlag czeka na Was !

AUTORKA TEKSTU

Agnieszka Rivollet

Jak sama pisze o sobie :

Jestem Babą Jogą z Chatki.
Dopiero co skończyłam 42 dwa lata, od kilkunastu lat mieszkam w Lyonie, we Francji.
Dziś mam Rodzinę Patchworkowa i psa, pracę, ktora bardzo lubię i mocną potrzebę życia w zgodzie ze swoimi wartościami.
Walczę z Chaosem, we mnie i na zewnątrz.
Z pomocą przychodzi mi weganizm, joga, ruch zero
waste, czasem tworzenie czegoś “tymi rękami” a czasem pisanie bloga.

GDZIE ZNAJDZIESZ AUTORKĘ

cykl wpisów gościnnych 2020

NOWA EDYCJA LETNIEGO CYKLU WPISÓW GOŚCINNYCH – JEDEN DZIEŃ W …

OD 11 LIPCA CO SOBOTĘ NOWY POST NA BLOGU- CZEKAMY NA CIEBIE!

Czy czytałeś już ostatni wpis z II edycji cyklu wpisów gościnnych 2020. Nie zapomnij zostawić po sobie komentarza!

O autorze Viola

Od dobrych paru lat mieszkam w Wielkiej Brytanii. Od najmłodszych lat zawsze gdzieś mnie niosło, prawdziwa powsinoga i nic dziwnego,że wylądowałam za granicą. Nadal nie umiem usiedzieć spokojnie, kocham naturę, rozmiłowana jestem w urokliwych miasteczkach i pięknych wsiach. Uwielbiam ciekawe historie i tajemnice zamków czy pałaców. Na blogu znajdziecie sporo informacji, ciekawostek i oczywiście zdjęć, bo fotografia to wielka pasja moja i męża. Wybierz się ze mną w podróż po pięknej Wielkiej Brytanii !

2 komentarze dotyczące “Jeden dzień w Lyonie/ Francja

  1. Nie byłam w Lyonie, ale we Francji kilka razy.
    Najbardziej zapamiętałam jedzenie.Tak …śniadania, czasu nikt nie liczy, pożegnalna kolacja,kiedy wyjeżdżaliśmy od znajomych trwała 8 godzin.Rano trzeba było jechać do Polski, chcemy spać, jest 1.00 w nocy, a tu kawa i ciasto.
    Fajnie pokazałaś Lyon Twoimi oczami.Mam nadzieję, że przyjemnie Ci się tam mieszka.
    Atrakcji nie brakuje.
    Pozdrawiam serdecznie-)

    • No właśnie to jedzenie i jeszcze wino, mam wielką ochotę wybrać się kiedyś na wielka wyprawę po Francji bo to tak piękny kraj i na pewno zajrzę do Lyonu, dziękuję Kochana za odwiedziny ❤️

Cieszę się, że dzisiaj u mnie zawitałeś. Nie zapomnij zostawić po sobie komentarz. Nie przepadam za natrętami, stąd komentarze podlegają moderacji. Twój ukaże się zaraz po jego zatwierdzeniu

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: