Site icon My British Journey

Listopad w Marbury Country Park

Listopad w Marbury Country Park

Listopad zdecydowanie odstrasza ponurym nastrojem. To miesiąc pozbawiony poczucia humoru, ogołaca drzewa z liści i uporczywym wiatrem rozwiewa marzenia o ciepłym, słonecznym dniu. Jest mgliście i nieprzyjemnie. To jak masz już dosyć czy jednak pójdziesz ze mną na spacer?

Ktoś mądry kiedyś powiedział „ Nie ma złej pogody jest tylko nieodpowiednie ubranie”. Takiej zasady się trzymam i konsekwentnie co weekend wyrzucam nas z domu. Jako przystało na piechurów wybieramy trasę z dala od miast, gdzie jeszcze nie daj Boże będę przybierać w kilogramy w jakiejś miejscowej kawiarence, czy herbaciarni. A tak szczerze to do takiej kawiarenki czy pubu z dobrym jedzonkiem dobrze jest wpaść na koniec po przebyciu drogi.

A gdzie dzisiaj się wybieramy ? Co nieco o samym parku.

Oto jedna z pierwszych propozycji znaleziona w książce 100 walks Cheshire, która dzielnie towarzyszy nam od jakiegoś czasu. W książce drogi oznaczono numerem dwa i trzy, jednak celowo postanowiłam wybrać się w te regiony właśnie jesienią. 

Witam w Marbury Country Park. Oto piękny krajobrazowy park, założono go w miejscu dawnej posiadłości Marbury. Pomimo iż po budowli pałacu nic nie zostało to nadal można odnaleźć ślady dawnej rezydencji.

Park znajduje się w sercu Northwich Comminity Woodlands. Ta wielka połać lasu została założona w miejscu dawnych terenów przemysłowych. Z samego parku można bez problemu zresztą dostać się do Anderton Boat Lift, o którym pisałam TUTAJ. 

Park ma wiele do zaoferowania, piechurzy mają co wybierać w licznych szlakach. Nie brakuje też tras dla rowerzystów. 

Jesienny Marbury Country Park zaprasza wszystkich

Jesień to idealna pora roku na odwiedzenie parku, który posiada piękną kolekcję starych i młodych drzew. Już od samego wejścia zauważam, że miejsce musiało być kiedyś typową dworską posiadłością. Wolnym krokiem idziemy wzdłuż okazałej alei lipowej, to pozostałość dawnej drogi dojazdowej do pałacu. 

Możesz teraz zamknąć oczy, czy słyszysz stukot kopyt końskich ? Drobny powóz zaprzężony w parę koni toczy się pomału w stronę pałacu. 

Tak mogło to kiedyś wyglądać. A dzisiaj ?

Wiatr strąca liście z drzew, pod stopami tworzy się z nich prawdziwie złoty dywan. 

Listopad w Marbury Country Park

Po drodze mijamy sporo młodych rodziców z dziećmi, które radośnie brodzą w stercie liści. Co jakiś czas widać fotografa ustawiającego statyw i próbującego okiełznać radośnie baraszkujacego malucha. Idealne miejsce na jesienne sesje, z pewnością. 

Droga wzdłuż kanału

Z tyłu zostawiamy ten radosny zgiełk i posuwamy się dalej, wchodzimy w głąb parku. To właśnie część zwana arboretum i faktycznie drzew i kolorów tutaj nie brakuje. 

Po pewnym czasie dochodzimy do brzegów jeziora  Budworth Mere, nieco uśpione o tej porze roku. Mijamy jezioro i idziemy dalej w kierunku Kennel Wood. 

Z tego miejsca bez problemu możemy dojść do wiktoriańskiej ‚Katedry Kanałów’ jednak byliśmy tam już i tym razem skręcamy w kierunku mariny przy Kanale Trent and Mersey.

Jesień jest takim czasem w roku, kiedy Matka Natura mówi: “spójrz, jak łatwe, jak zdrowe i jak piękne może być odpuszczanie.”

Toni Sorenson

Droga wiedzie już spokojnie wzdłuż kanału, o tym jak pięknie potrafi być w takich miejscach przekonałam  się nieraz idąc podobną drogą wiosną czy latem. Jesień ma jednak w sobie coś z melancholii. Co jakiś czas przepływa jakaś barka, o tej porze roku nie ma ich już za wiele. Sezon turystyczny  się skończył, tylko miejscowe ludki przemieszczają się do swoich miejsc. Woda nieco zmulona przypomina barwą zupę wielowarzywną. 

Czyżbym poczuła się głodna ? Coś tam siąpi z nieba, typowe dla listopada tutaj. 

Pora wracać do domu, czeka na mnie talerz cieplutkiej zupy.


I jak podobał Ci się mój dzisiejszy post ? Mam nadzieję, że zostaniesz tutaj na dłużej. Nie zapomnij też zostawić po sobie ślad w postaci komentarza.

Chcesz być na bieżąco ? Zaglądaj na mój Facebook i Instagram.

Exit mobile version